poniedziałek, 11 lipca 2016

" Raz anioł, raz diablica - jedno serce, dwa oblicza "

To będzie jeden z najtrudniejszych dla mnie wpisów. Dlatego, mimo jego długości chcę, żebyście jednak przeznaczyli chwilę na przeczytanie go.



To zabawne, że czasem w jednym słowie ukrywa się historia całego życia.
 
A jakie to słowo?
 
Rebel.
 
Taka jest prawda. Nie znacie mnie. Nie macie pojęcia kim jest osoba, którą wspieracie, bądź uważacie za głupią. Może czas to zmienić?

Długa przerwa spowodowana była tym, że po prostu musiałam się głęboko zastanowić nad sensem tego wszystkiego. Opisuję tutaj różne problemy, piszę porady i staram się z całych sił pomóc nastolatkom takim jak ja, przechodzącym ten trudny okres.

Główne założenia mojego bloga to : bądź szczera, pomagaj innym, bądź uczciwa, pisz prawdę i staraj się pomóc tak jak tylko możesz. Z całej siły próbowałam dążyć do tego celu, ale nie zauważyłam, że zbłądziłam gdzieś po drodze.

Prawda jest taka, że nie jestem tym kim, za kogo mnie uważacie.

Nie jestem grzeczną, miłą i dobrze uczącą się dziewczynką z sąsiedztwa. Otóż, wręcz przeciwnie...

A dlaczego mnie tyle nie było? Z tym okłamywałam samą siebie. Tworzyłam różne wymówki, a co jedna to lepsza.

 Egzaminy gimnazjalne, koniec roku, niedługo nowa szkoła, jestem w związku i też nie mam czasu na bloga, mam pracę więc tym bardziej nie mam czasu ... nie .

Nie o to chodziło. Owszem, miało to jakieś znaczenie, ale na prawdę minimalne.

Prawda jest taka, że się bałam.

Bałam się, bo wiedziałam, że nadszedł już czas na to, by opisać inną stronę mojego życia.

Nadszedł czas na ten właśnie post.

Dlaczego zwlekałam? Ponieważ nie wiedziałam, jak na to zareagujecie. Nie chciałam, żebyście myśleli, że jestem po prostu kolejnym " gimbusem ", który chcę zakozaczyć tym, że pije, pali i ma bloga.

Hah, żałosne...


Tooo... jak to jest na prawdę z tą Rebel?

Przyszedł czas żeby to wyjaśnić.

Zaczęło się to wszystko w zeszłym roku na wakacje. Zaczęłam zadawać się ze starszymi od siebie ludźmi. Poznawałam co raz to nowe osoby, sprowadzające mnie na złą drogę. Lub były to po prostu te  same osoby, które tak samo jak ja zabłądziły.

A tak po kolei :


Alkohol.

Nie jest to dla mnie problem. Nie piję nałogowo. Jeśli jest okazja, np. urodziny lub coś podobnego - owszem.

Ale wiem , że nie jestem jedyna. Mnóstwo osób w moim wieku  popadło w nałóg. Współczuję im. I cieszę się, że nie muszę pić codziennie, aby czuć się " lepiej ".

Może jest to pewien rodzaj buntu. Może chcę zwrócić na siebie uwagę, ale nie wiem w jaki sposób.

Każdy przez to przechodzi.

Jestem typem osoby, która jest zdania, że trzeba spróbować wszystkiego. Życie jest za krótkie, żeby się ograniczać. To tyle w tym temacie.


Narkotyki

Przez moich wyżej wymienionych znajomych nie było szans, żebym spróbowała.

Ale nawet mój kuzyn, który w tych sprawach jest po prostu... wielkim znawcą, powtarza mi, żebym nigdy w życiu nie ćpała, ani brała dopalaczy. To jest dopiero cichy zabójca.

Jedynym przykładem narkotyków w moim życiu jest marihuana.


Owszem, próbowałam.

I to nie raz.

W zeszłe wakacje było to może raz na dwa, trzy tygodnie. Później raz na dwa, trzy miesiące. Aż w końcu skończyło się na tym, że zaczęło mnie to trochę odpychać.

Czerwone oczy, schizy, nieposkromiony śmiech - to nie dla mnie.

Nie powiem, fajnie jest tak sobie " zajarać " raz na jakiś czas z przyjaciółmi, lecz wszystko ma swoje granice.


Papierosy

I tutaj zaczynają się schody.

Cześć, jestem Rebel, mam 16 lat i jestem uzależniona od nikotyny.

Wiem co ze mną będzie w przyszłości.

Wiem co dzieje się teraz.

Wiem, co działo się wcześniej i szczerze? Nie przeszkadza mi to.

Nie wiem, czy chcę z tym skończyć i sobie spokój raz na zawsze.

Ale nie mogę.

Prawda jest taka, że palacz palacza zrozumie, ale anty-palacz za wszystkie skarby świata nie ogarnie po co się truć.

Szczerze? Sama nie ogarniam.



Ale wystarczy już o nałogach. Na prawdę ulżyło mi, gdy napisałam to wszystko.

I jestem z siebie dumna, bo po raz setny udało mi się napisać tak cholernie trudny dla mnie rozdział.

Może zawiodłam wielu z Was.

Przykro mi, ,że nie jestem tym kim wiele osób chce żebym była, ale ... Jeszcze bardziej mi przykro, że sama nie mogę być tym kim chcę.

Każdy ma swoje słabości, swoje demony.
 
Ale to właśnie czyni nas silniejszym.

To uczyniło mnie silniejszą.
 
Czy ubolewam nad przeszłością i teraźniejszością?
 
Szczerze?
 
Przestałam.
 
Przestałam, bo wiem, że nie warto.
 
Powinniśmy liczyć tylko i wyłącznie na siebie.  Nigdy nie wiadomo co cię spotka, co stanie na przeszkodzie. Może wydaje się to dziwne, ale nie jest tak źle.



A wy?


Może macie jakieś nałogi, lub po prostu coś co was przytłacza?

Piszcie w komentarzach. Nawet nie wiecie jaka to ulga.

Nawet anonimowo, jestem otwarta na wszystko.


A powracając do tradycji :

Cytat na dziś :

Możesz czuć się nic nie warta dla jednej osoby, ale dla innej jesteś bezcenna. Nigdy nie zapominaj o swojej wartości.

Piosenka na dziś : 

Against The Current - Demons         ( warta przesłuchania i przetłumaczenia )





I w sumie to by było na tyle.

Dziękuję, że tu jesteś.

Znikam!  Do następnego! xxx
 
Rebel
 
 
 







5 komentarzy:

  1. wpis bardzo obszerny, więc aż nie wiem od czego zacząć... przede wszystkim cieszę się, że ponownie jesteś w sieci i odważyłaś się napisać ten wpis, bardzo mądry, życiowy, wiele tłumaczący... jestem z Ciebie dumna, że znalazłaś drogę na wyzbycie się wielu emocji, które dręczą cię na co dzień :)
    Uszy do góry! Jesteś dla siebie zbyt surowa. Nie pochwalam nałogów, ale wiem, że jak już coś wciągnie to ciężko się oduzależnić. Nie mów sobie, że nie jesteś w stanie być lepszą wersją siebie!
    To, że teraz nie czujesz się na siłach nie znaczy, że nigdy ci się nie uda. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy naprawdę chcesz przestać palić. Bądź ze sobą w 100 procentach szczera. Masz do wyboru drogę prostszą, czyli pozostanie przy nałogu - to zadanie nie będzie wymagało od ciebie silnej woli, wstrzemięźliwości oraz masz inne wyjście - drogę pełną wzlotów i upadków, czyli podjęcie decyzji o zerwaniu z nikotyną. Wersja trudniejsza, wręcz hardcorowa, ale mimo trudu efekt końcowy będzie zadowalający i poczujesz się dumna z samej siebie :)
    Żyj tak jak tobie się podoba. Ja tylko sugeruję - czasem dobrze posłuchać co ma do powiedzenia osoba z innym punktem widzenia :) (wcale nie robię sb reklamy xd).
    Nie mów sobie, że nie jesteś w stanie czegoś zrobić. Zawsze jesteś - możesz mieć gorsze dni, ale tak samo jak zawsze po burzy wychodzi słońce tak i w twoim życiu pojawią się chwile w których podejmiesz się wyzwań, które na początku wydawały się niemożliwe do zrealizowania a z odrobiną wiary i samozaparcia będziesz w stanie je wykonać.
    lubię głos wokalistki z ATC :)
    3maj się, Kochana :* ♥

    stylowana100latka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję bardzo! :* Zerwanie z nałogiem bęzie trudne, ale mam nadzieję, że jakoś dam sobie z tym radę ♥
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Trochę (bardzo) mnie zatkało, nawet nie wiem co mam napisać, nie wiem jak ubrać w słowa to wszystko co dzieje się teraz w mojej głowie. Należą Ci się wielkie gratulacje na odwagę i otwarcie, że napisałaś tego posta. Dotarł on do mnie w każdym calu, każdym milimetrze, czytając go towarzyszyło mi milion emocji i uczuć.
    Przede wszystkim bardzo się cieszę, że się odnalazłaś i odważyłaś powiedzieć o swoim problemie, i pomóc również sobie, a nie tylko innym.
    Zawsze możesz stać się lepszą wersją siebie, mimo że nie posiadałam nigdy tak poważnego nałogu, to zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest go rzucić. Musisz próbować! To, że nie udało się kilka razy, nie znaczy, że w ogóle się nie uda, upadłaś? powstań! Nieważne ile razy już upadłaś, najważniejsze, żeby nigdy się nie poddawać i zawsze próbować, walczyć o lepszą wersję siebie dla siebie samej.
    Ja w Ciebie wierzę! <3 Trzymam kciuki!

    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku nie spodziewałam się tylu ciepłych słów na prawdę ;* Bardzo dziękuję! ♥

      Usuń
  3. Najważniejsze, żebyś była sobą, tego Ci nikt nie zabierze. Odnośnie nałogów to co napisałaś jest w 100% właściwe: narkotyki to zło, alkohol w nadmiarze też, a papieroski to radzę krok po kroku rzucać. Zniszczysz sobie zdrowie, a jesteś jeszcze bardzo młoda i w tej chwili masz największą szansę na pozbycie się nałogu, bo jest w tym wieku najłatwiej to zrobić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń