Wiem, wiem - pisanie o nowym roku przed świętami mija się z jakimikolwiek poglądami ludzkości, jeśli wiecie o co chodzi, ale cóż, tak już czasem bywa.
Ogólnie, w tym rozdziale chciałam Wam uświadomić jak wiele możecie zmienić w swoim życiu, a nowy rok jest na to najlepszym pretekstem.
Nie będzie to długi rozdział. Chciałabym przekazać Wam tylko kilka słów zachęty, odrobinę pewności siebie oraz szczyptę optymizmu na lepszy początek.
Zauważyłyście, że życie jest jak książka? Jak pamiętnik?
Niestety, została napisana długopisem, więc nie można nic wymazać, ale zawsze można zacząć nowy rozdział.
I 2016 będzie dla mnie właśnie takim rozdziałem.
Skończę z wszystkimi rzeczami i ludźmi, którzy stanęli na mojej drodze do szczęścia. Zacznę nowe, lepsze i przede wszystkim szczęśliwe życie.
Ten rozdział napiszę sama. Bez niczyjej pomocy. Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, co mam robić, sama wiem co jest dla mnie najlepsze i jak po swojemu wytwarzać jak najwięcej endemitów. :) [ Hormonów szczęścia ].
" Teraz nawet nie wiem, czy coś jest złe tylko dlatego, że ktoś inny mi mówi że to jest złe. Nie koniecznie byliśmy w najlepszej pozycji, żeby podejmować najlepsze decyzje " - Justin Bieber.
Wiem też, że dużo osób chce udowadniać innym, że są najlepsi, co dla mnie jest bez sensu. Bycie sobą - to jest najważniejsze. Nie wszystko jest wykonywalne, a to nie Twoja wina, jakie karty zostały ci rzucone.
Starasz się być najlepszym jakim możesz być, ale to jedyne co możesz zrobić. Jeśli nie dasz z siebie wszystkiego to oszukujesz sama siebie.
A nie o to w tym wszystkim chodzi...
Mam więc nadzieję, że ten rozdział dał Wam wiele powodów na lepszy początek nowego roku.
A z racji tego, że nie wiem, czy " zobaczymy " się jeszcze przed świętami, to chciałabym życzyć Wam zdrowych, radosnych świąt. A na nowy rok? Więcej optymizmu, wiary w siebie, żebyście zaczęły cieszyć się z tego co macie, i żebyście były w stanie powiedzieć " jestem wystarczająca, nie chcę być lepsza, jestem jaka jestem i to mi pasuje ".
CYTAT NA DZIŚ :
"Czyż nie jest to przyjacielu najwyższy czas, abyś się obudził? Od jak dawna jesteś zagubiony we śnie? Nie czujesz jak mędrcy potrząsają tobą, mówiąc: "Obudź się, proszę, obudź się, to tylko sen!" Wiesz o tym, prawda? W głębi duszy wiesz, że to tylko sen i że przebudzenie jest możliwe." - Ken Wilber
Jesień. Sobota jak każda inna. Trochę słońca, trochę wiatru, a poza tym nic szczególnego.
Dlaczego więc przez ten dzień stałam się chodzącą bombą, lub typową suką bez uczuć, która nawet nie myśli o tym, żeby się zakochać?
Bo mam okres?
Nieee, to nie to.
W ostatnim wpisie napisałam parę słów o pewnym chłopaku.
Jaki on jest? Cóż...
Nie jest ideałem. Jest jednym z najbardziej oddalonych od ideału chłopaków. Przystojny, niegrzeczny, szkolny bad boy.
Gdy pierwszy raz zobaczyłam Alexa w naszej szkole to chyba od razu się w nim zauroczylam. ( Jak chyba połowa dziewczyn z naszej szkoły... ;-; )
Od tego roku szkolnego tak się jakoś złożyło, że zaczęliśmy rozmawiać. Miał wtedy dziewczynę, a zauroczenie przeszło mi całkowicie. Po pewnym czasie zaczęliśmy rozmawiać jeszcze częściej, a po jakimś czasie stałam się chyba jedyną dziewczyną, z którą rozmawiał ze szkoły. Zresztą, po pewnym czasie sam tak stwierdził.
Marzenie? Ba...
Okazało się też, że jest też najlepszym przyjacielem mojego kuzyna.
Wcześniej...
- Namówię Patryka, i jutro jesteśmy u ciebie - powiedział pewnego dnia, gdy wracaliśmy autobusem ze szkoły. Zdziwiłam się, ale umówiłam się z nim na spotkanie, ponieważ i tak wątpiłam, że do niego dojdzie. W ten sam dzień napisał do mnie, potwierdzając wcześniejsze spotkanie. Był pijany, dlatego też strasznie mi słodził. Spodobało mi się to.... Dopóki nie przypomniało mi się o jego dziewczynie. - Już z nią nie jestem - odpowiedział, na co zdziwiłam się i kontynuowałam rozmowę. Pisaliśmy do pierwszej w nocy. Pytał się, czy miałabym coś przeciwko gdyby mnie przytulił gdy się zobaczymy i czy jest możliwość, że dojdzie do nas do czegoś więcej. Byłam caluśka w skowronkach. Następnego dnia spotkaliśmy się. Oprócz niego był też mój kuzyn, nasz znajomy i jego brat oraz moja przyjaciółka. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, aż nadszedł czas rozstania. Mocno mnie przytulił, po czym spojrzał głęboko w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, a ja już nie mogłam się doczekać, aż stanie się to co się stało. - No po prostu się przeliżcie i jedźmy już - krzyknął mój kuzyn, na co oboje się zaśmialiśmy a on złożył na moich ustach pełen namiętności pocałunek, po czym uśmiechnął się i odjechał. W szkole? Jakby nigdy nic. Rozmawialiśmy ze sobą tak jak do tej pory... Tydzień później
Znowu sobota. Pogoda jak zwykle dała dupy. Od tamtego czasu minął tydzień, a ja i Alex? Pisaliśmy ze sobą jak typowa para, którą nie byliśmy.
Nie chodził do szkoły. (Bad boy, to oczywiste.) Dzisiaj znów miałam się z nim spotkać.
Przyjechała do mnie przyjaciółka, Martyna, i razem z nią czekałyśmy na chłopaków (tak, znów nie przyjeżdżał sam.) Około godziny osiemnastej wyszłyśmy po nich pod sklep. Poszliśmy na boisko, rozmawialiśmy chwilę i...
Chwila, chwila... rozmawialiśmy? Nie, to nie byłoby dobre określenie. ONI rozmawiali, a ja z Martyną siedziałyśmy obok.
Alex nie przytulił mnie na przywitanie, miał mnie głęboko w nosie. Rozmawiali o tym, co będzie się działo w tą sobotę i o jakiś dziewczynach. Po jakiś pięciu minutach pojechali załatwiać jakiś " towar " (chyba wiadomo o co chodzi) na imprezę i odprowadziłyśmy ich do auta.
- Okej gołąbeczki, pocałujcie się i idziemy - powiedział mój kuzyn, co ja zignorowałam i po prostu szłam dalej.
Alex złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, po czym znów pocałował. Z całych sił starałam się go odepchnąć, lecz im mocniej próbowałam tym bardziej on przywierał mnie do siebie.
Gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy od razu pożałowałam tego, co przed chwilą zaszło. Wiedziałam już, że Alex nie jest, i nigdy nie będzie, chłopakiem dla mnie.
- Dałaś mu? - Krzyknął uradowany Patryk. Wtedy coś we mnie pękło. Poczułam się jak ostatnia idiotka.
- Tak. Bo jestem, kurwa, pojebana. - Wycedziłam ostro, po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam do Martyny. Zdążyłam tylko zobaczyć ich zdziwione miny...
Teraz
Piszę to opowiadanie z trudnością powstrzymując się od łez. Zapewne nie płaczę tylko dlatego, że obok jest Martyna. Nie lubię przy kimś płakać. Nie potrafię...
Postanowiłam, że skończę znajomość z Alexem, zanim będzie za późno...
Chwila, chwila... Już jest za późno.
O kurwa. ------------------------------
Uff.. W końcu się tego pozbyłam. Czułam się jakbym miała stado os w brzuchu, które wyzwoliły się razem z tym wpisem. Wiem, że nie jest on idealny, ale lepsze to niż nic.
PIOSENKA NA DZIŚ : Against The Current - Talk.
Piosenka jest o dziewczynie, która zakochała się w chłopaku, który jest typowym lovelasem, i mówi mu zdecytowane STOP, zanim będzie za późno.
Oraz piosenka tego samego zespołu, pt. Another You ( Another Way ), która opowiada o dziewczynie, która zakochała się w kimś nieodpowiednim...
CYTAT NA DZIŚ : Kobieta zakochuje się w tym co słyszy, a mężczyzna w tym, co widzi. Dlatego kobiety się malują, a faceci kłamią.
Tyle.
Dzisiejszy post jest dla mnie dosyć trudny, bo na prawdę, NA PRAWDĘ chciałam unikać na tym blogu wątków miłosnych... Ale prawda jest taka, że w życiu nastolatki wszystko kręci się wokół chłopaków, czyż nie?
Nagle jest taka sytuacja... spotykasz jakiegoś nowego chłopaka, lub poprostu bardziej zaczęłaś się odzywać z chłopakiem, którego już znałaś.
I co wtedy?
Motylki w brzuchu, myślisz o nim, układasz różne scenariusze pt. " co by było gdyby... ".
Powiedzmy, że jestem w tej samej sytuacji.
Zazwyczaj jest tak, że mówisz, że się zakochałaś. Tak na prawdę jest to bardzo ciężkie słowo.
Samo słowo miłość wywołuje u mnie mieszane uczucia. Pomyśl, nie lepiej powiedzieć że się zauroczyłaś? Według mnie same zdanie " on mi się podoba " brzmi lepiej i lżej niż " kocham go ", szczególnie, kiedy nie wiesz co to znaczy.
W tym rozdziale pokażę Wam różnice między zakochaniema zauroczeniem.
Zauroczenie jest w pewnym sensie fajne. Wiesz, motylki, rumieńce jesteś taka podekscytowana gdy go widzisz, masz nadzieję że podejdzie, zagada jako pierwszy lub chociaż pośle Ci jakiś słodki uśmiech, który potem będzie Ci się śnił po nocach. Odważniejsze dziewczyny wyobrażają sobie nawet jak podchodzi i je chociażby przytula... Ogarnia Cię wielka euforia i nie widzisz jego|jej wad. Jest to strasznie słodkie i jedyne o czym marzysz to by być z tą osobą. Kiedy do akcji wkraca miłość nie ma już tej euforii, tylko spokój. Nie da się kogoś kochać nie rozmawiając z tą osobą. Będąc z tą osobą czujesz, że jesteś dla kogoś ważna i on jest ważny dla Ciebie, i nie są to tylko rodzice. Martwisz się o tą osobę, chcesz, żeby było jej z Tobą jak najlepiej i żeby nie czuła się źle. Jeśli ta osoba się cieszy to Ty również czujesz w głębi ogromną radość. Dlatego właśnie miłość jest pięknym, niestety bardzo żadkim zjawiskiem. Jeśli pytacie o mnie...
Jest we mnie pewnego rodzaju zauroczenie. Nie chcę robić sobie nadzieji na coś więcej, ponieważ wiem, że to nie miałoby nawet sensu. I pomyśleć, że do tej pory rumieniłam się jedynie na widok pizzy . xD
Głupia, głupia nadzieja. Dlaczego ona zawsze umiera ostatnia?
Wiem natomiast, że to nie jest miłość i mam nadzieję, że po tym wpisie też już będziecie mogły to odróżnić :)
A wy?
Macie swój obiekt westchnień? Kogoś, w kim jesteście zauroczone? A może macie partnera którego kochacie szczerze i ponad wszystko?
Piszcie w komentarzach, anonimy mile widziane ;)
CYTAT NA DZIŚ :
" Ludzie myślą, że bez miłości nie da się żyć. Osobiście uważam, że powietrze jest ważniejsze. " - Dr. House.
PIOSENKA NA DZIŚ :
Jeśli chodzi o problemy miłosne to jeszcze chyba nikt w kilka godzin nie doradził mi tyle, co Taylor Swift w jednej piosence ;)
Zacznijmy od tego, że ja się kompletnie nie nadaję do pisania recenzji.
Nastomiast przychodzę do Was z krótką recenzją filmu pt. ' Listy Do M 2 ', na który poszłam z koleżankami już dzień po premierze.
A teraz troszkę z cioci wikipedii ...
Film jest kontynuacją losów głównych bohaterów z pierwszej części. Członkowie pięciu rodzin w dzień Bożego Narodzenia przeżywają trudne sytuacje, które stopniowo i w różny sposób rozwiązują się. Zacznijmy od tego, że po prostu uwielbiam pierwszą część tego filmu, i skakałam z radości, kiedy tylko dowiedziałam się, że będzie kontynuacja.
Oczywiście Listy Do M było sukcesem. Jak wiadomo natomiast nic dwa razy się nie zdarza.
Owszem, wzruszyłam się, i owszem - zaśmiałam się. Ale ... Daleko było temu od moich oczekiwań. Jedyny powód, dla którego się wzruszyłam było to, że moi ulubieni aktorzy dużom mówili o samobójstwie ... A nie było to fajne.
Oczywiście, gra aktorska - świetna, żarty - trochę gorsze. Nie wiem czy była to komedia czy dramat romantyczny.
Oczywiście, o gustach się nie dyskutuje, i jeśli myślicie o tym, żeby wybrać się na ten film, to mówię zdecydowane tak. Po prostu idźcie i oceńcie sami. Mi i moim koleżanką się nie za bardzo podobało. Ogólnie - oczekiwałyśmy czegoś kompletnie innego.
Ogólna ocena : 5/10. Cytat : " Nigdy nie wiesz kiedy miłość przyjdzie, oczywiście nie można o niej za dużo myśleć, bo wtedy nie przyjdzie, ale... ale w końcu to się stanie i stanie się jasne, że warto było marzyć i czekać. "
Jak widzicie ostatnio zaczynam nowe yyy " serie " związane z różnymi rzeczami, których w końcu nie dokańczam i tyle z tego jest ...
Cóż, powiedziałam sobie stanowcze " ogarnij się, kobieto! "
Ja wiem, że nie koniecznie ktoś musi czytać tego bloga, ale na samym początku napisałam, że robię to dla siebie i że chodzi tu tylko o to, żeby wyzwolić się ze wszystkich swoich myśli... Na początku rzeczywiście tak było, po jakimś czasie natomiast zaczynałam odstawiać ten blog na drugi plan, a swoje myśli zachowywałam dla siebie... Nie o to tu chodzi.
Więc od teraz będzie całkiem inaczej...
Ten blog powstał po to, żebym pisała anonimowo rzeczy, które przytłaczają wszystkich, ale nikt nie odważy się temu przeciwstawić. Chciałam pomagać nastolatkom przejść przez ten trudny okres dorastania, i dalej tego chcę. Nie wiele rzeczy się zmieni - dalej będę tutaj szczera, dalej będę pisać tu wszystko o wszystkim bez udawania i strachu, że ktoś wyłapie moje myśli, dalej będzie to nasz zakątek zaufania ...
Tylko, że będzie solidniej prowadzony.
Otóż, raz w miesiącu postaram się, aby znalazły się tu takie posty jak :
- szczere, pomocne i wspierające czyli takie, które miały tu być od początku do końca. Będzie ich najwięcej, bo to z myślą o takich właśnie postach powstał ten blog.
- seria " jak przetrwać " gdzie będę opisywać różne życiowe sytuacje, i jak wyjść z nich jak najlepiej. Powinny one się ukazywać mniej więcej raz w miesiącu.
- opowiadanie w innych słowach : moje historie życiowe opisane w formie krótkiego opowiadania. Będę starała się pisać je od razu po całym zdarzeniu.
- typowo- modowe takie jak np. " jak spakować się na wycieczkę szkolną " czy " jak dobrze przygotować się na sprawdzian " lub ulubieńcy miesiąca, których nie będę dodawać co miesiąc, bo moi " ulubieńcy " rzadko kiedy się zmieniają.
Okey, mam nadzieję, że wszystko wyjaśnione :)
Więc teraz tradycyjnie czas na :
cytat na dziś :
"Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz." - Joanne Rowling
Czy Wy też zadajecie sobie takie pytanie?
No bo.. Ilu mieliście przyjaciół z dzieciństwa, z którymi dzisiaj nie wymienilibyście nawet głupiego " cześć " na ulicy?
Czy warto jest odnowić stare kontakty? Wrócić do dawnych wspomnień?
Opowiem Wam dzisiaj dwie historie. Jedną moją osobistą, a drugą jednej z moich przyjaciółek.
Zacznijmy od tej pierwszej...
Za niedługo miałam skończyć 2 latka. Na świecie pojawiła się moja przyszła najlepsza przyjaciółka, Ewelina (imię, oczywiście, zmienione). Moja mama i jej mama się przyjaźniły, więc to normalne, że od najmłodszych lat się odwiedzałyśmy. (Tym bardziej, że mieszkamy na przeciwko siebie.) Nie pamiętam jak się zaczęła nasza przyjaźń z Eweliną.Wiem natomiast, że od najmłodszych lat przesiadywałyśmy u siebie godzinami. Całe dnie ze sobą spędzałyśmy. Robiłyśmy wspólne urodziny, wspólne wszystko. Nawet na święta zawsze musiałyśmy znaleźć co najmniej godzinkę, żeby wspólnie je spędzić. Mówiłyśmy sobie o WSZYSTKIM. Kochałam Ewelinę jak siostrę i nawet gdy wyjechałam za granicę na parę lat i widywałyśmy się raz w roku, w wakacje, to czekałyśmy na siebie z ogromnym utęsknieniem. I pomyśleć, że tak było jeszcze do niedawna...
Otóż ludzie się starzeją, a czasy się zmieniają. Ewelina miała dwie dużo starsze od siebie siostry. Niestety, brała z nich przykład... One, jako młode dziewczyny, lubiły jeździć na imprezy, przyprowadzać chłopaków i zachowywać się jak na ich wiek ( 18 - 21 lat ) przystało. Ewelina, która skończyła zaledwie 13 lat zachowywała się tak samo jak one, co zupełnie nie było do niej podobne.
Gdy ona zaczynała gimnazjum ja zaczynałam ostatnią klasę. Nie poszła do tej samej szkoły co ja, gdyż, jak sama stwierdziła, była " zbyt wieśniacka jak na jej oczekiwania". I wtedy właśnie zaczęły się problemy ...
Powoli traciłyśmy ze sobą kontakt, oddalałyśmy się od siebie... Ona się całkiem zmieniła. Zrobiła się sztuczna, plastikowa i typowa pani mądralińska. Wszystko wiedziała najlepiej. A wy wiecie jak ja bardzo nie cierpię obgadywania kogoś za plecami, więc zamiast tego robić powiedziałam jej to wprost.
- Jeżeli ludzie mówią, że się zmieniłaś oznacza to, że nie żyjesz według ich oczekiwań. A Tobie jeśli się coś nie podoba to nie musimy się odzywać. Taką właśnie dostałam odpowiedź. Zrobiłam więc to co normalny człowiek by zrobił i odeszłam. Tak po prostu. Nie odzywałam się więcej do niej, tak jak ona do mnie. Teraz nawet nie wyobrażam sobie, żeby to jakoś odkręcić. Za dużo się zmieniło. Skończyło się na tym, że na ulicy nawet nie raczymy na siebie spojrzeć.
------------
To drugie opowiadanie pojawi się jutro.
Cytat na dziś :
" Dzisiaj jest już inaczej. Dzisiaj ludzi, za których skoczyłabyś w ogień mijasz obojętnie na ulicy." Piosenka na dziś : LALES - PRZYJACIEL Znikam! Do następnego! xxx
Wpadłam na pomysł nowej " serii " w stylu JAK PRZETRWAĆ różne, życiowe rzeczy, przez które każda z nas niestety przechodzi.
Nie wiem, niektórzy po prostu nie lubią rozmawiać o tym z rodzicami, przyjaciółmi czy nie wiadomo kim, więc noo.. czemu nie? ;)
Okey, bez przeciągania.
Najpotrzebniejsze rzeczy ratujące życie w szkole. Nie chodzi mi tu tylko o to, jakie podpaski najlepiej używać, chociaż o tym też napomnę. Chodzi mi bardziej o to, co należy spakować do torby lub szkolnej szafki, żeby miesiączka była bardziej znośna. Ja mam zawsze w swojej szafce taką apteczkę, gdzie koniecznie muszą się znajdywać :
- Podpaski Naturella Classic / Naturella Maxi - używam ich odkąd zaczęłam miesiączkować. Są dosyć grube, długie i idealnie wchłaniają niepotrzebne ciecze ;) - No-spa - tabletki zawsze się przydają, jeżeli ból staje się nieznośny. Należy natomiast pamiętać o tym, żeby wziąć góra dwie, w ok. 4- godzinnych odstępach czasu. - Dużo butelka wody niegazowanej - odpowiednie nawodnienie jest bardzo ważne nie tylko w czasie okresu. Jeśli nie lubicie tej nudnej, zwyczajnej wody to co powiecie na wodę aloesową? Albo dodajcie do butelki jakieś owoce i zobaczycie, że nawet woda jest fajna . :D - Dodatkowa para spodni, majtek i bluza - Dlaczego warto trzymać te rzeczy w szafce? Hmm... Po pierwsze, nigdy nie znasz dnia i godziny, po drugie - nawet jeśli znasz, to różne rzeczy mogą się zdarzyć, więc bądź odpowiednio przygotowana. - Chusteczki nawilżające - dobrze jest je mieć, żeby nie śmierdzieć jak tuńczyk. NAJPOTRZEBNIEJSZE RZECZY UMILAJĄCE ŻYCIE PO SZKOLE. Polecam zawsze mieć przy sobie jakieś SŁODYCZE. Mi np. zawsze się chce słodkiego podczas miesiączki i muszę mieć przy sobie jakieś ciastka. Następną rzeczą jest termofor. W domu staram się unikać tabletek, a pojemnik napełniony gorącą wodą działa bardzo dobrze. Kolejną rzeczą, którą gorąco polecam jest ciepła herbata i skarpetki. Ubierz się w luźne ciuchy, załóż cieplutkie skarpetki, weź swoją herbatę i termofor i do łóżka. Dobrze jest się zwyczajnie relaksować podczas okresu. Leżąc w łóżku włącz swój ulubiony serial, poczytaj książkę, lub nawet się poucz, jeśli masz ochotę, ale pamiętaj żeby się nie przemęczać!
Postarajcie też nie rozmawiać za dużo z innymi ludźmi. Nie wiem jak Wy, ale ja podczas okresu mam nie wyparzony język, więc wolę unikać nieprzyjemnych sytuacji…
A wy?
Macie jakąś swoją " rutynę " albo rzeczy, bez których nie wyobrażacie sobie przetrwania tego ciężkiego tygodnia? Piszcze w komentarzach! ;)
Cytat na dziś:
Nadzieja to patologia okresu dojrzewania, tak samo jak trądzik i buzujące hormony. Piosenka na dziś : chiddy bang - the opposite of adults
Okej, zaraz Wam wstawię kilka śmieciowych obrazków na ten temat ^^
Hej.
Tym razem może powiać z deka grozą, ale stwierdziłam, że muszę Wam opisać to, co przed chwilą mi się wydarzyło, a było straszne, nienormalne, okropne i mam wrażenie, że zdarzy się to jeszcze nie raz.
Jest godzina 22:22. Około 22:00 wyszłam na dwór, żeby wziąć swoje zabezpieczenie od roweru, które było przyłączone do huśtawki w najstraszniejszym o tej porze zakątku podwórka. ( Błagam, nie pytajcie co zapięcie od roweru robiło na huśtawce bo jest to długa i bezsensowna historia. )
Wychodząc z domu usłyszałam tam jakiś hałas.
- Koty. - Pomyślałam, idąc dalej w stronę huśtawki.
Będąc prawie przy niej nagle poczułam czyjś wzrok na plecach. Odwróciłam się szybko. Oczywiście nikogo nie było. Stałam tak przez chwile, zastanawiając sie co właściwie powinnam zrobić. " Ach, te twoje urojenia. " Pomyślicie, lecz spokojne - w tej chwili sama siebie skarciłam za takie nastraszanie się. - Za dużo horrorów dziewczyno, za dużo horrorów. - Pomyślałam i podeszłam w końcu do huśtawki.
Gdy już miałam wkładać kluczyk do zapięcia poczułam to samo. Czyjś okropny wzrok na sobie. Jakby bardzo blisko. Doszedł do tego jeszcze okropny, zimny oddech.
- Kurwa, ogarnij sie! To tylko wiatr… - w istocie tak było, ale wtedy przestraszyłam się nie na żarty.
Panicznie próbowałam odblokować zapięcie, lecz na próżno - było za ciemno, a ja dalej czułam na sobie ten potworny wzrok. Co chwila odwracałam w przerażeniu głowę, upewniając się, czy aby na pewno jestem sama.
Oczywiście, że nikogo nie wiedziałam. Ale czułam. Czułam na sobie parę przeraźliwych oczu, które na pewno nie planowały wobec mnie czegoś miłego.
I wyobraźcie sobie tą scenerię : deszcz… wiatr… ciemność… i stara huśtawka na końcu podwórka.
Bezskutecznie próbowałam uwolnić tą huśtawkę od zapięcia lecz na próżno.
Kiedy zrobiło się już na prawdę dziwnie zamek wreszcie ustąpił. Powoli, odwróciłam się w stronę domu. W stronę tych przerażających oczu.
Dalej nic.
Ruszyłam więc z powrotem do środka. Serce waliło mi jak oszalałe. Oczy miałam szeroko otwarte. Byłam po prostu przerażona.
Jeszcze do tego ten nieprzyjemny dreszczyk...
Udałam się do pokoju, zapalając po drodze wszystkie światła.
Będąc w domu czułam się już trochę lepiej -wiedziałam, że nic mi nie grozi.
Położyłam się do łóżka chwile wpatrując się w sufit. Myślałam o tym co się właśnie wydarzyło. Było to na prawde straszne i dziwne. Pierwszy raz miałam coś takiego. Nie chcę tego już przeżyć już nigdy więcej, ale mam takie wrażenie, że to dopiero początek.
I tak - wierzę w duchy i inne zjawiska paranormalne. To " coś " to na pewno nie był duch. Duchy z tego co wiem nie wywołują takiego stanu przerażenia psychicznego. To było coś wiecej. Czułam się jakby centralnie za mną stał jakiś człowiek.
Nikomu nie powiedziałam o tym co wydarzyło się tego wieczoru.
Pomyślicie " psycholog, pedagog, psychiatra, bójna wyobraźnia " i wiem, że możecie wziąć mnie za wariatkę. Sama teraz siebie za takową uważam. I uważałabym każdego, kto by mi opowiedział takową historie.
Ale ten blog jest dla mnie zbyt ważny, żeby pisać tu kłamstwa. To nie o to chodzi.
Musiałam sie z kimś o tym podzielić.
Było strasznie. Nie polecam nikomu.
Wracając do tradycji : Cytat na dziś :
" Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu. "
Piosenka na dziś :
Taylor Swift - Fearless.
Ps. Ten moment, kiedy myślisz że opublikowałaś już z 4 posty w ostatnim czasie, a okazuje sie, że wszystkie sie nie zapisały. (Y)
Ehh no tak.
I dajcie mi znać czy pidobają Wam się posty tego typu. W sensie takie prowadzone jakby to była jakas książka czy cos... Nie wiedziałam dokładnie jak to napisać xD
Okej, to wy sobie pooglądajcie obrazki, a ja znikam! Do następnego! :) xxx
Wiem, że wakacje już się kończą, ( dlatego już niedługo zrobię School Haula i OMG nie mogę się doczekać ! :D ) ale ja np. dopiero wczoraj pojechałam na wakacje . :p Jak dla mnie wakacje trwają od Czerwca do Września . ;D
Dzisiaj pokażę Wam jak się spakować tak, aby o niczym nie zapomnieć . : D
1. Co zrobić przed wyjazdem. - wypierz i wyprasuj ubrania, które zamierzasz zabrać, - przejrzyj garderobę i sprawdź, czy np. stare sandały nie są rozklejone, masz odpowiednio dużo koszulek itp. - zobacz, czy wystarczy ci leków na cały wyjazd - jeśli nie, jeszcze zdążysz pójść po receptę - sprawdź, czy nie przecieka termos, masz wystarczającą liczbę walizek itp. - przygotuj kamerę i aparat fotograficzny, zrzuć do komputera stare zdjęcia, naładuj baterie - uszykuj dokumenty, które musisz wziąć 2. To zabiera kobieta : Oto podstawowa lista rzeczy, które powinny znaleźć się w Twojej walizce. Wiadomo, że zawartość plecaka w dużej mierze zależy od tego, dokąd jedziemy. Inne przedmioty spakujemy wyjeżdżając w polskie Tarty, inne gdy wybieramy się w tropiki. Istnieje jednak spis podstawowych rzeczy, o których musisz pamiętać: * kilka t-shirtów, * ciepłe bluzy i swetry * kurtkę przeciwdeszczową * sukienkę * wygodne krótkie spodenki, przynajmniej jedne jeansy * bielizna * skarpetki * sandały, adidasy, japonki * dres * ręczniki * kosmetyki (tusz do rzęs, błyszczyk, dezodorant itp.) * okulary przeciwsłoneczne * krem z filtrem, * ładowarkę do telefonu * torbę albo plecak, w którym zmieścisz dokumenty i prowiant na wycieczki * leki, które bierzesz * nad morze weź bikini i dodatkowe ręczniki, jeśli jedziesz w góry pamiętaj o wygodnym obuwiu * małe opakowanie proszku do prania, apteczkę, podpaski (na wszelki wypadek) A żeby ten blog nie był za krótki napiszę wam również 10 rzeczy, które kobieta powinna wiedzieć, zanim wyjedzie w podróż ( przez co ten post może być za długi ;-; ) 1. Więcej znaczy lepiej. Zabierz rzeczy " na wszelki wypadek ". Jak ja to mówię - lepiej jest mieć więcej rzeczy niż mniej. W wielu sytuacjach uratowały mi życie. Ubrania, które bierzesz w podróż powinny być uniwersalne i pasować na jak najwięcej sytuacji. 2. Weź rzeczy, których nie trzeba prasować. Nie będziesz musiała martwić się o to, jak wyglądasz bez żelazka, bo będziesz wyglądać po prostu dobrze. Praktyczne są ubrania z dodatkiem poliestru – nie gniotą się, szybko schną i zajmują mniej miejsca, niż czysta bawełna. 3. Ciemne, wygodne spodnie. Mniej widoczny jest na nich brud i kurz. Dobrym wyjściem są też legginsy i tunika – bardzo wygodne w podróży, i dobrze się w tym wygląda. 4. Kurtka lub bluza, najlepiej z kapturem. Nawet, jeśli jedziesz do kraju, gdzie będzie 30 stopni całą dobę, dobrze jest mieć bluzę do założenia w klimatyzowanym autobusie czy metrze, gdzie temperatury bywają absurdalnie niskie. Ja na przykład zawsze noszę bluzę zwiniętą w rulonik w torebce. 5. Buty - wygodne i płaskie. Konieczne są wygodne buty lub sandały sportowe i japonki, w których można wejść pod prysznic, pójść na plażę i na obiad. 6. Ubrania dopasowane do klimatu i lokalnej kultury. Jeśli jedziesz w tropiki, dobrze mieć bluzeczki z rękawkiem, żeby nie spalić ramion. W przypadku krajów muzułmańskich oraz części krajów azjatyckich, lepiej jest zrezygnować z odzieży odsłaniającej dekolt czy uda, a przynajmniej mieć coś, czym można się zakryć. 7. Kosmetyki w wersji mini. Wystarczy do nich mała kosmetyczka i mogą być nawet w bagażu podręcznym. Drogerie oferują spory wybór „podróżnych” kosmetyków po 10 -20 ml, które spokojnie wystarczą na dwa – trzy tygodnie. Bardzo dobrym pomysłem jest wzięcie chusteczek nawilżonych do oczyszczania twarzy. Ja zawsze mam co najmniej jedną paczkę w torebce, a kosztują od 1 zł do niecałych 2 zł. 8. Akcesoria – tylko wielofunkcyjne. Chusta, która może służyć jednocześnie za ozdobę, szal chroniący głowę od słońca czy apaszkę jeśli wieczorem będzie chłodno. Okulary słoneczne będą ozdobą, ale też się przydadzą do ochrony przed słońcem i piaskiem. Wisiorki czy długie kolczyki są absolutnie niepraktyczne. W przypadku krajów gdzie biała kobieta stanowi atrakcję, dobrze jest mieć pierścionek, mogący pełnić funkcję pierścionka zaręczynowego, aby zniechęcić potencjalnych lokalnych narzeczonych.
9. Bielizna. Bawełniana i wygodna. Może być termoaktywna. Stringi i koronkowe majteczki są świetne, ale nie na podróżowanie. Będą tylko irytować. 10. Latarka, scyzoryk, ostry nożyk (o ile nie bierzesz tylko bagażu podręcznego!) Spakuj też wodę utlenioną i plastry oraz środki przeciwbólowe. Pamiętaj o sprayu na komary (i o tym, że zapachowe kosmetyki przyciągają insekty!) i o olejku do opalania z mocnym filtrem.
Co jeszcze wziąć pod uwagę? Zakupy! Jedziesz do kraju, gdzie są niskie ceny? Weź mniej rzeczy. Nie czarujmy się – i tak kupisz coś na miejscu, a nie będziesz się musiała martwić po drodze, gdzie to wszystko zmieścić.
Okej, starczy.
Teraz czas na cytat na dziś :
" Dziś zrób to czego innym się nie chce a jutro będziesz miał to czego inni pragną "
Hej hej . < 33 Wiem, że spóźnione, ale cóż... Wakacje są i nie ma mnie zbyt często w domu :(
A więc w tego typu postach podam Wam moich ulubieńców zeszłego miesiąca. ( Ulub. urządzenie, film, piosenka, cytat, kosmetyki, jedzenie iii może coś jeszcze się znajdzie ;) )
Jeśli spodoba Wam się ten post to pomyślę o dalszej kontynuacji, ponieważ nie wiem jeszcze do końca co z tego wyjdzie ;/
Bez przeciągania, ZACZYNAJMY ! :*
1. Urządzenie : ZDECYDOWANIE mój telefon. Jest to iPhone 4s, 16GB biały. Uwielbiam go, ponieważ :
- jest ładny ( zanim zapytacie : ja zanim kupie telefon to patrzę przede wszystkim na wygląd. Tak już mam nie wiem mam jakieś zboczenie z tymi telefonami ;-; )
- ma dużo case'ów ( pokrowców )
- jest rozpoznawalny wszędzie ( no wiecie " iPhone " -.- )
- możliwe że jestem troszeczkę uzależniona od telefonu... ale tylko troszeczke... odrobinkę...
- działa znakomicie :)
2. Film :
Nie oglądam zbyt dużo filmów, nie wiem nie jestem kinomaniakiem. Ale ostatnio byłam z kuzynką w kinie na filmie pt. Ted 2 . Jest to na prawdę bardzo BARDZO śmieszny film o dalszych przygodach zboczonego misia, który tym razem walczy o swoje prawa obywatelskie. Poważnie, obejrzyjcie - uwierzcie mi, że nie wytrzymacie ze śmiechu ;D
Łapajcie zwiastun ! ;*
3. Piosenka :
Jak już wiecie lub nie wiecie ja kocham, kocham, KOCHAM muzykę. I mam ciągłe " teraźniejsze " ulubione składanki. Przez ten miesiąc natomiast po głowie latają mi Kali - Piękna i Bestia oraz Sarsa - Naucz Mnie
4. Cytat :
5. Kosmetyki :
Podkład " The One " firmy Orliflame.
Żele do kąpieli z peelingiem firmy Naturia ♥ Pachną po prostu IDEALNIE no kocham ! <3
6. ( Chyba najlepsze ... ) Jedzenie :
SMOOTHIES <3
Ostatnio mam jakąś manie na arbuzy więc najwięcej smoothies musiało być arbuzowych ... ;)
Dla tych co nie wiedzą : Smoothie to zmiksowane owoce z lodem. Nie wiem jak to inaczej wyjaśnić ;D
Iiii to by było na tyle ! :* Miłego Sierpnia <3 Korzystajcie z życia, bo każdy dzień jest inny. ;))
Ostatnio było tu jakoś smutno ;cc
Ojojoj trzeba to zmienić ! :D
Dzisiaj " pokażę " Wam 5 fajnych sposobów dla lepszego zdrowia, samopoczucia a nawet wyglądu ;) Także ten post może być trochę dłuższy ...
Więc bez przeciągania ... Zaczynajmy ! <3
1. PIJ DUŻO WODY!
Wiadomo, że powinno się pić ok. 2l dziennie wody, że poprawia to zdrowie i etc. Chciałam to sprawdzić na samej sobie i powiem Wam... Zadziałało. Aż się sama zdziwiłam ile może dać woda...
Z wodą jest taki myk, że można z nią eksperymentować na wiele sposobów. Watro zainwestować w butelkę z dużym eee " dzióbkiem ", gdzie można swobodnie dodawać i wyciągać owoce itp. Ja do swoich butelek lubię dodawać cytrynę, maliny, truskawki, ogórki no wybór jest ogromny, spróbujcie a się dowiecie ;)
KORZYŚCI : - pomaga nerką wypłukać toksyny ; - czysta skóra ; - wzrastająca energia ; - płaski brzuch ; - lepszy humor ; - lepsze trawienie ; - pomaga w odchudzaniu. 2. MEDYTUJ!
Znajdź raz dziennie chwilkę, aby troszeczkę pomedytować. Zrób z tego taki swój dzienny rytuał. Spróbuj zrobić tak, żeby codziennie twoja chwila medytacji wzrastała. Skup się na oddychaniu. Niech Twój mózg oczyści się ze wszystkich myśli i skupi na powolnym i głębokim oddychaniu.
KORZYŚCI : - Odstresuje ; - poprawia skupienie ; - wzrośnie Ci poziom szczęścia ; - pokój umysłu ; - niszczy niepokój ; - wzrasta kreatywność. - zmniejsza się wysokie ciśnienie krwi ; - stabilność emocjonalna ; - wyostrza zmysły. 3. TWÓRZ PORANNE STRONY!
Po prostu usiądź rano i spisz na nich swoje myśli. Pisz dowolnie. Spisz wszystko co wejdzie Ci do głowy. Nie myśl za dużo, po prostu pozwól myślą popłynąć.
O czym ja zazwyczaj piszę?
Moje cele na dany dzień, szybkie podsumowanie poprzedniego dnia, zmartwienia, za co jestem wdzięczna. KORZYŚCI : - Czysty umysł ; - lepsza kreatywność ; - lepsza produktywność ( wydajność ) ; - samorefleksja. 4. CHODŹ RANO NA PORANNE SPACERY!
Nie każdy lubi biegać i nie każdy musi. Krótki, rześki 20-30 minutowy spacer w zupełności wystarczy.
KORZYŚCI :
- Wzrasta poziom szczęścia ; wyzwalają się endorfiny - dodaje Ci energii na cały dzień ; - wzmacnia serce ; - wspomaga odchudzanie. 5. WYŁĄCZ TELEFON - ZRÓB SOBIE PRZERWĘ OD SOCIAL MEDIA!
Telefon, telewizor etc. to roztargnienie & zżera dużą ilość czasu. Skup się na rzeczach, które na prawdę chcesz zrobić, podczas gdy nie jesteś " pod kablem ". Poczujesz się zrelaksowana i odświeżona. Ja robię sobie taką przerwę raz w tygodniu na kilka godzin. Ten czas poświęcam na skupienie się nad swoimi celami, planuję nowe posty i te sprawy... ;)
KORZYŚCI :
- Wyraźniejszy sposób myślenia ; - znajdzie się czas na realizację celów ; - odpręża. PIOSENKA NA DZIŚ :
Łapcie link do 3 godzinnej super relaksującej składanki : https://www.youtube.com/watch?v=eBsW9SxCcwg
CYTAT NA DZIŚ :
" Odpręż się, oczyść umysł, zapomnij o wszystkim, a odkryjesz w swej duszy ogromny skarb. " - Paulo Coelho Jeśli zastosujecie się do jakiejkolwiek z tych porad dajcie znać w komentarzu czy zauważacie u siebie jakieś zmiany ;) Znikam! Do następnego! ;) xxx