Zacznijmy od tego, że ja się kompletnie nie nadaję do pisania recenzji.
Nastomiast przychodzę do Was z krótką recenzją filmu pt. ' Listy Do M 2 ', na który poszłam z koleżankami już dzień po premierze.
A teraz troszkę z cioci wikipedii ...
Film jest kontynuacją losów głównych bohaterów z pierwszej części. Członkowie pięciu rodzin w dzień Bożego Narodzenia przeżywają trudne sytuacje, które stopniowo i w różny sposób rozwiązują się.
Zacznijmy od tego, że po prostu uwielbiam pierwszą część tego filmu, i skakałam z radości, kiedy tylko dowiedziałam się, że będzie kontynuacja.
Oczywiście Listy Do M było sukcesem. Jak wiadomo natomiast nic dwa razy się nie zdarza.
Owszem, wzruszyłam się, i owszem - zaśmiałam się. Ale ... Daleko było temu od moich oczekiwań. Jedyny powód, dla którego się wzruszyłam było to, że moi ulubieni aktorzy dużom mówili o samobójstwie ... A nie było to fajne.
Oczywiście, gra aktorska - świetna, żarty - trochę gorsze. Nie wiem czy była to komedia czy dramat romantyczny.
Oczywiście, o gustach się nie dyskutuje, i jeśli myślicie o tym, żeby wybrać się na ten film, to mówię zdecydowane tak. Po prostu idźcie i oceńcie sami. Mi i moim koleżanką się nie za bardzo podobało. Ogólnie - oczekiwałyśmy czegoś kompletnie innego.
Ogólna ocena : 5/10.
Cytat : " Nigdy nie wiesz kiedy miłość przyjdzie, oczywiście nie można o niej za dużo myśleć, bo wtedy nie przyjdzie, ale... ale w końcu to się stanie i stanie się jasne, że warto było marzyć i czekać. "
Piosenka : ( bo jak nie to to co ? :D )
No. I tyle. :*
Znikam! Do następnego! :) xxx




